Jak Assyrtiko przetrwa bez deszczu
Explainer

Jak Assyrtiko przetrwa bez deszczu

Kiedy ktoś po raz pierwszy pokazał mi winnicę na Santorynie, nie chciałem uwierzyć, że to właśnie to. Szukałem rzędów, tyczek, czegoś pionowego i uporządkowanego. Zamiast tego zobaczyłem coś, co wyglądało jak pole niskich, ciemnych koszy leżących wprost na szarym wulkanicznym żwirze, bez palików, bez drutów, bez niczego zielonego powyżej wysokości kolan. Dopiero znajomy, który na co dzień nalewa wino, wyjaśnił mi, że patrzę na jedne z najbardziej wytrzymałych krzewów w Europie i że kształt kosza to cała sztuczka.

Ten kształt ma nazwę: kouloura, co po grecku oznacza po prostu “zwój” albo “wieniec”. Plantatorzy biorą pojedynczy krzew i owijają jego pęd wokół siebie w spiralę, aż powstanie niski, gęsty kosz, niemal jak gniazdo utkane z drewna zamiast z trawy. Rosnące pędy, a w końcu i grona winogron, trafiają wewnątrz tej tkanej ściany, blisko ziemi, osłonięte ze wszystkich stron. Z daleka wygląda to dekoracyjnie. Wcale takie nie jest. To architektura przetrwania rośliny, która żyje tam, gdzie właściwie nie powinna dawać sobie rady.

Wyspa, która nie ma wody do oddania

Santoryn nie ma rzek, jezior ani użytecznych wód gruntowych. To, co leci z kranu, to odsolona woda morska, zdatna do picia, ale lekko słonawa, dlatego mieszkańcy piją głównie wodę butelkowaną, zamiast ufać kranówce przy gotowaniu czy kawie. To historia gospodarstw domowych. Historia winnic jest jeszcze trudniejsza, bo w przeciwieństwie do hotelu czy domu, krzewu nie da się dowieźć tego, czego potrzebuje ciężarówką.

Opady na wyspie są niewielkie i skupione w krótkim zimowym oknie, a zanim grona nabiorą kształtu w upale cykladzkiego lata, z nieba właściwie nic już nie spada. Do tych pól nie prowadzi żaden system nawadniania. Żaden nie jest dozwolony, a co ważniejsze, żaden nie miałby tu sensu ekonomicznego — po prostu nie ma tu wody, którą dałoby się poświęcić.

Krzew robi więc coś innego. Pije mgłę.

Kosz kouloura utrzymuje każde grono nisko i w cieniu, blisko wulkanicznej gleby, gdzie nocny spadek temperatury pozwala wilgoci skroplić się w rosę. Morze nigdy nie jest dalej niż kilka kilometrów w żadnym kierunku, a wilgoć, którą wyrzuca w nocne powietrze, osiada na tej czarnej, bogatej w minerały ziemi, zanim słońce nie wypali jej z powrotem przed południem. Zwinięty krzew wychwytuje i zatrzymuje tę wilgoć wokół własnych owoców niczym złożone dłonie. W liczbach bezwzględnych to niewiele wody. Ale wystarcza, bo krzew miał stulecia, żeby przystosować się do potrzebowania niemal niczego więcej.

Przyznam, że geologia współgra tu w sposób, który wydaje się aż nazbyt wygodny. Pumeks i popiół, które pokrywają Santoryn po erupcji z epoki brązu, szybko odprowadzają wodę i zatrzymują ciepło, ale są też na tyle porowate, by kilka centymetrów pod powierzchnią, z dala od bezlitosnego słońca, utrzymać rezerwuar wilgoci. Korzenie sięgają głęboko i szeroko, szukając jej — niektóre krzewy Assyrtiko na wyspie są naprawdę wiekowe, mają dekady, a nawet ponad sto lat, bo nie ma powodu przesadzać czegoś, co już nauczyło się dokładnie, jak tu żyć.

Co szczep robi z tym stresem

Nic z tego nie miałoby znaczenia, gdyby wino nie było dobre, a to właśnie ten niedostatek zdaje się dawać efekt, po który ludzie tu przyjeżdżają. Assyrtiko pod tego rodzaju stresem zachowuje wyjątkowo wysoką kwasowość, mimo że upał podnosi poziom cukru i alkoholu — połączenie, które w zasadzie nie powinno wystąpić razem i nigdzie indziej, gdzie próbowałem tego wina, nie występuje w taki sam sposób. Efektem jest wytrawne białe wino, które pachnie lekko cytrusami i białymi kwiatami, ale smakuje wyraźnie kamieniem: krzemieniem, mokrą kredą, czasem nutą słoną, która wcale nie jest subtelna, gdy się ją zauważy. Ludzie chętnie sięgają po słowo “mineralne”, opisując je, i tym razem ten frazes naprawdę się sprawdza.

Jeśli chcesz pełniejszego, technicznego obrazu tego szczepu, kwasowości i tego, dlaczego zachowuje się on tak, a nie inaczej pod względem chemicznym, lepiej omówiono to na osobnej stronie — zobacz /guides/assyrtiko-explained/, żeby zgłębić temat. Tutaj chcę zatrzymać się tylko przy tym, jak wiele z tego charakteru wynika z faktu, że roślina dostaje niemal nic.

Assyrtiko też nie rośnie tu w pojedynkę, choć dominuje. Aidani, łagodniejsze, bardziej aromatyczne białe wino, jest często dodawane w kupażach, by złagodzić skądinąd surowe wino. Athiri robi coś podobnego, dodając nieco więcej owocowości i nieco mniej ostrości. Po stronie czerwonych win Mandilaria wnosi głęboki kolor i mocne taniny, podczas gdy Mavrotragano — niemal porzucone jeszcze pokolenie temu, a dziś znów modne — daje ciemne, strukturalne czerwone wino, które zaskakuje tych, którzy zakładali, że to wyspa wyłącznie białych win. Wszystkie te szczepy prowadzi się w jakiejś odmianie tego samego niskiego, zwiniętego kształtu, z tego samego powodu: nie ma innego sposobu, by utrzymać tu krzew przy życiu przez bezdeszczowe lato.

Gdzie ta susza kończy w kieliszku

Najbardziej charakterystyczny wyraz tej strategii przetrwania to wcale nie wino wytrawne. Vinsanto powstaje z winogron pozostawionych po zbiorach do wyschnięcia na słońcu, co koncentruje niewielką ilość cukru i smaku, jaką zdołał wytworzyć krzew, w coś gęstego, bursztynowego i intensywnie słodkiego, dojrzewającego potem przez lata w beczce. Skosztowanie go obok młodego Assyrtiko to najprostszy sposób, jaki znam, by zrozumieć skalę możliwości tej jednej zestresowanej, niepodlewanej rośliny — więcej o tym winie napisałem na /guides/vinsanto-guide/.

Same zbiory odbywają się tu wcześnie, często od końca lipca do sierpnia, znacznie wcześniej niż w większości Europy, bo winogrona ścigają się z upałem, zamiast czekać na jesień.

Degustacja bez nadmiernego kombinowania

Nie trzeba rozumieć niczego z powyższego, żeby cieszyć się kieliszkiem na tarasie nad kalderą o zachodzie słońca, i większość odwiedzających nawet nie próbuje. Ale jeśli chcesz spróbować kilku win obok siebie i naprawdę porównać technikę oraz styl, prawdziwa degustacja daje więcej niż jakiekolwiek wyjaśnienie.

Opisałem, czym różnią się producenci na wyspie — spółdzielnia kontra rodzinna posiadłość, sala degustacyjna na klifie kontra działająca winnica — na /guides/santorini-wineries-compared/, a szerszy poradnik, jak zaplanować wizytę degustacyjną, znajduje się na /guides/santorini-wine-tasting-guide/. Jeśli chodzi o same winnice, a nie wino, to /destinations/santorini-wineries/ oraz wioski wokół /destinations/pyrgos/, /destinations/exo-gonia/ i /destinations/vothonas/ to miejsca, gdzie faktycznie leży większość pól kouloura, w zasięgu wzroku od krawędzi kaldery.

To dość paradoksalne, ale jednym z najlepszych sposobów, żeby docenić, z czym mierzą się te krzewy, jest całkowite opuszczenie winnicy i wypłynięcie na wodę, by spojrzeć na wyspę taką, jaką zostawiła erupcja.

Całodniowy rejs po kalderze Santorynu

pokazuje od razu cały wulkaniczny krąg — te same czarne skały i cienką glebę, w której zakorzenione są krzewy, widziane z dystansu, gdzie skala tego niedostatku staje się oczywista.

Dla czegoś spokojniejszego i mniej zatłoczonego,

luksusowy rejs po kalderze w małej grupie

obejmuje podobną trasę, ale w wolniejszym tempie. A jeśli wolisz zostawić widok na wodę na koniec dnia,

wycieczka z przewodnikiem o zachodzie słońca wzdłuż wiosek kaldery

albo

rejs o zachodzie słońca w pobliżu Oia

pozwalają obserwować, jak zmienia się światło nad dokładnie tym terenem, który nadaje temu winu jego charakter. Nic z tego nie wymaga wiedzy o winie. Po prostu sprawia, że kieliszek nabiera potem więcej sensu.

Więcej o tym, jak ten teren zyskał swój obecny wygląd, znajdziesz na /guides/how-the-santorini-caldera-was-formed/, gdzie opisano samą erupcję, a /blog/the-island-that-drinks-the-sea/ zagłębia się w to, jak wyspa radzi sobie — albo nie radzi — zupełnie bez słodkiej wody. A jeśli szukasz miejsca na bazę podczas kilku degustacji, /destinations/oia/ i /destinations/imerovigli/ leżą w łatwym zasięgu wiosek winiarskich w głębi lądu.

Assyrtiko i uprawa bez nawadniania, wyjaśnione wprost

Czy wino z Santorynu jest w ogóle nawadniane?

Nie. W tradycyjnych winnicach wyspy nie stosuje się nawadniania. Krzewy polegają wyłącznie na wilgoci gleby pochodzącej z rosy i morskiej mgły oraz na tym, co spadnie podczas krótkich zimowych deszczy i zostanie zmagazynowane w porowatej wulkanicznej ziemi aż do lata.

Dlaczego krzewy mają kształt koszy?

Zwinięty kształt kouloura utrzymuje grona winogron nisko, w cieniu i osłonięte, chroniąc je przed silnym wiatrem meltemi i pomagając im wychwytywać nocną wilgoć, która skrapla się tuż przy ziemi.

Czy brak wody sprawia, że wino smakuje inaczej?

Tak. Stres krzewu zwykle koncentruje smak i zachowuje kwasowość, mimo że upał podnosi poziom cukru, i to w dużej mierze dlatego Assyrtiko pozostaje rześkie i mineralne, a nie płaskie czy przejrzałe.

Czy Assyrtiko to jedyny szczep uprawiany na Santorynie?

To odmiana dominująca, ale uprawia się też Aidani i Athiri (oba białe) oraz Mandilaria i Mavrotragano (oba czerwone), zwykle na tych samych, nisko prowadzonych krzewach uprawianych bez nawadniania.

Ile lat mają krzewy na Santorynie?

Wiele z nich ma kilkadziesiąt lat, a niektóre podobno przekroczyły sto lat. Ponieważ krzewy nie są szczepione i są dobrze przystosowane do warunków wyspy, plantatorzy rzadko widzą powód, by je przesadzać.

Kiedy odbywają się winobrania na Santorynie?

Wcześniej niż w większości Europy, zwykle od końca lipca do sierpnia, tak aby wyprzedzić szczyt letnich upałów, zamiast czekać na deszczową jesień.

Czy trzeba odwiedzić winnicę, żeby to zrozumieć?

Nie, ale to pomaga. Zobaczenie krzewu kouloura z bliska, niskiego i zwiniętego na gołym wulkanicznym żwirze, sprawia, że całe to wyjaśnienie nabiera sensu w sposób, jakiego nie da sam kieliszek wina.

tours.wine-tasting

Zweryfikowane wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.

GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, sfotografowane przez nas.