Thirassia, druga strona
Skała, na którą patrzyłem cały tydzień
Przez cztery dni fotografowałem Oia z każdego kąta, jaki sugerują przewodniki, i z jednego, którego nie sugerują: z promu wypływającego ze starego portu, patrząc do tyłu. Po drugiej stronie wody leżał długi, niski kształt, który wciąż uznawałem za pusty — grzbiet skalny z rozrzuconą po nim bielą, bez świateł w nocy, bez tłumu o zmierzchu. Dopiero piątego dnia zapytałem, co to jest. Thirassia. Druga połowa półksiężyca, odcięta przez to samo zapadnięcie, które wyrzeźbiło kalderę wokół Oia i Fira. Patrzyłem na nią przez cały ten czas, nie znając jej nazwy.
Dotarcie tam nie jest ciekawą częścią tej historii i nie będę udawać inaczej. Łodzie odpływają z kaldery oraz z Zatoki Ammoudi poniżej Oia; szczegóły praktyczne — rozkłady, z którego portu skorzystać, ile kosztuje przeprawa — należą do stron Thirassia i Zatoka Ammoudi, nie tutaj. Chcę opisać to, co dzieje się, gdy już zejdziesz na ląd.
Port, który się nie stara
Riva, mały port, do którego przybija większość łodzi, to rząd kamiennych domów, dwie tawerny ze stolikami zwróconymi w stronę wody i zygzakowata ścieżka wspinająca się po klifie za nimi. Nie ma tu kasy biletowej, kolejki ani sklepu z pamiątkami sprzedającego wulkaniczny piasek w butelce. Kot spał na zwiniętej sieci rybackiej. Ktoś ręcznie rozplątywał linę. Nikt nawet nie podniósł wzroku, gdy przypłynęła łódź, co po tygodniu spędzonym w Fira i Oia — gdzie każde przybycie do starego portu jest małym wydarzeniem, wraz z kolejką do kolei linowej — wydawało się niemal niegrzeczne w tym, jak mało to miejsce dbało o moją obecność.
Chcę być szczery co do tego, co oferuje ta wyspa, bo łatwo byłoby ją przereklamować. Thirassia nie ma muzeum, winnicy, plaży wartej planowania wokół niej całego dnia ani wioskowego placu z muzyką na żywo. Ma za to piętnastominutową wspinaczkę do Manolas, jedynej prawdziwej wioski, rozciągniętej wzdłuż krawędzi klifu, z tymi samymi pobielonymi kościołami i niebieskimi okiennicami co jej sławny sąsiad, tyle że niemal bez żadnych odwiedzających. Usiadłem w tawernie z widokiem, który na papierze dorównuje wszystkiemu w Imerovigli czy ze Skały Skaros, i miałem go tylko dla siebie, nie licząc dwóch innych stolików.
Patrząc na kalderę z niewłaściwej strony
To ta część naprawdę zmieniła sposób, w jaki widzę Santoryn. Na każdym zdjęciu, jakie zrobiłem kalderze, stałem na jej krawędzi, patrząc w dół na wodę i dwa ciemne kształty Nea Kameni i Palea Kameni pośrodku.
Z Manolas patrzyłem w stronę samej krawędzi — bladej linii domów Oia, klifu opadającego w błękit, całej pocztówki zredukowanej do smugi na horyzoncie. To ta sama wulkaniczna ściana, która pochłonęła miasto z epoki brązu, widziana z jej dalekiego krańca zamiast z tłocznego. Czytanie o tym, jak powstała kaldera, to jedno; stanie na fragmencie krawędzi, który oddzielił się od reszty, to zupełnie co innego.
To także zmieniło moje spojrzenie na coś, co od przyjazdu budziło we mnie lekki niepokój: rój trzęsień ziemi z 2025 roku, który zamknął szkoły i na wiele tygodni skłonił ludzi do opuszczenia wyspy. Z Thirassia, gdzie nie było prawie żadnej zabudowy do stracenia i ostatecznie nie doszło do erupcji, cały ten epizod wydawał się mniejszy i bardziej geologiczny — przypomnienie, że ta ziemia się porusza, a nie ostrzeżenie wiszące nad podróżą.
Nie będę udawać, że rozumiem sejsmologię. Powiem tylko, że patrzenie na kalderę z wyspy, która pozostała naprawdę słabo zabudowana, sprawiło, że wulkaniczny charakter regionu wydawał się mniej znakiem zagrożenia, a bardziej powodem, dla którego to wszystko w ogóle istnieje.
Czym Thirassia nie jest
Ciągle wracam do tego, czego tu nie ma, bo w tym właśnie tkwi cały sens i łatwo przyjechać z niewłaściwymi oczekiwaniami. Nie ma tu infrastruktury dostosowanej do sposobu podróżowania większości ludzi: żadnego bankomatu, jaki udało mi się znaleźć, żadnego sklepu sprzedającego krem do opalania czy kapelusze, żadnej tablicy z rozkładem, żadnego menu przetłumaczonego na angielski dla wycieczek autokarowych. Jeśli potrzebujesz toalety, tawerna pozwoli ci skorzystać ze swojej, a wypadałoby wtedy coś zamówić. Jeśli skręcisz kostkę podczas wspinaczki, nie ma tu przychodni. To nie jest skarga. To właśnie ten warunek sprawia, że cisza jest tu prawdziwa. Wyspa z prawdziwym biurem turystycznym miałaby też prawdziwy tłum.
Widziałem, jak jedna z łodzi na rejsie po kalderze zatrzymała się na chwilę przy Riva w drodze dalej — krótka przerwa na kąpiel, dwadzieścia minut, z powrotem na pokład — i zrozumiałem, dlaczego większość ludzi widzi Thirassia jedynie jako przystanek między zachodem słońca w Oia a postojem przy wulkanie na Nea Kameni. Sprawdza się jako przystanek. Sprawdza się lepiej jako cel sam w sobie.
Dlaczego bym cię tu wysłał
Jeśli już stałeś w tłumie przy kastro w Oia, już czekałeś w kolejce do kolei linowej, już zrobiłeś pocztówkowe zdjęcie z Fira patrząc na północ — Thirassia to wersja Santorynu, w której przestajesz być fotografowany, a zaczynasz sam patrzeć. Nie wypełni ci całego dnia. Nawet się o to nie stara. Poświęć jej popołudnie w ramach dłuższego rejsu łodzią, usiądź w dowolnej tawernie, gdzie jest wolny stolik, i pozwól, by wyspa, na którą zwykle się patrzy, przez kilka godzin sama patrzyła.
Najczęściej zadawane pytania o odwiedzanie Thirassia
Co można robić na Thirassia?
Celowo bardzo niewiele: krótki spacer pod górę od małego portu do wioski Manolas, kilka tawern i widok na Oia po drugiej stronie wody. Większość odwiedzających zostaje dwie do trzech godzin.
Czy Thirassia to to samo co Santoryn?
Nie. Thirassia to osobna, dużo mniejsza wyspa, odcięta od Santorynu przez to samo wulkaniczne zapadnięcie, które utworzyło kalderę. Ma własną, bardzo niewielką ludność i praktycznie żadnych samochodów.
Czy można zostać na noc na Thirassia?
Istnieje kilka pokoi, ale większość osób odwiedza wyspę w ramach rejsu łodzią i wyjeżdża tego samego dnia. Nie ma tu życia nocnego i bardzo mało miejsc noclegowych, więc jeśli chcesz zostać, zarezerwuj wcześniej.
Dlaczego mówi się, że na Thirassia jest ciszej niż w Oia?
Bo naprawdę tak jest. Dociera tu tylko ułamek ruchu wycieczkowców i promów, jaki ma Santoryn, nie ma tu hoteli na klifie, a jedyna wioska leży nad działającym portem, a nie nad rzędem barów z widokiem na zachód słońca.
Czy potrzebny jest przewodnik, żeby odwiedzić Thirassia?
Nie. Wioska leży dziesięć minut spacerem pod górę od wody i nie sposób się w niej zgubić. Większość odwiedzających po prostu spaceruje, siada na lunch i wraca.
Czy Thirassia jest lepsza od Oia do zdjęć?
Oferuje inne zdjęcie, nie lepsze: białe domy i niebieskie kopuły Oia widziane z oddali, a nie z bliska. Jeśli chcesz znaleźć się przed kalderą, zamiast na nią patrzeć, Thirassia to kąt, którego ci brakowało.
Jeśli dotrzesz tam rejsem łodzią,
rejs katamaranem z postojem na Thirassia
zamienia samą przeprawę w cały dzień spędzony na wodzie, a
rejs łączący wulkan, gorące źródła i Thirassia
łączy ją z dwoma innymi klasycznymi przystankami przy kalderze. Dla krótszej opcji,
rejs o zachodzie słońca wokół kaldery
przepływa wystarczająco blisko, by zobaczyć oświetlone klify Thirassia, gdy światło zaczyna gasnąć.
tours.Reportage
Zweryfikowane wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.
GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, sfotografowane przez nas.


